Zza ruin powoli wyłaniał się Ośrodek. jego wysoka wieża, w połowie skryta była jeszcze za gęstą mgłą która ostatnio spowiła tamte rejony Kapitolu. Brnąc w jego stronę przez gruz i różne przedmioty codziennego użytku, takie jak wygięty garnek czy złamana chochla rozglądałam się na boki w poszukiwaniu chociaż jednej żywej duszy. Rebelianci nigdy nie przystąpili do odbudowy tej dzielnicy, pozostawili ją zniszczoną odbudowując tylko Ośrodek. To nie powinno skończyć się w ten sposób. Domy powinny być nienaruszone przez bomby buntowników, w garnku gotować się zupa, a ludzie żyć własnym życiem, zapatrzeni w wielką plazmę i facjatę Ceasara raz po raz wciskającą im steki bzdur, w które naiwnie wierzyli. Dziwiło mnie to, dziwi i zawsze będzie dziwić, że ludzie tak po prostu poszli za Kosogłosem, nie bacząc na to, iż to właśnie Katniss zniszczyła ich doczesne życie.
Już z daleka zobaczyłam Mitcha. Machał ręką delikatnie się uśmiechając, w charakterystyczny dla awoksy sposób, czyli nie odsłaniając zębów i nie ukazując braku języka.
- Cześć! - ostatnią dzielącą nas odległość pokonałam w kilku susach i oboje wpadliśmy sobie w ramiona. Chłopak na znak powitania solidnie klepnął mnie w plecy.
- Jak leci Mitch? - wyciągnął z torby podstawkę, kartkę papieru i długopis. Zawsze nosił te przybory ze sobą. Z wprawą napisał na kartce odpowiedź z charakterystycznym dla siebie pięknym stylem pisma.
"W porządku Rose. A jak u ciebie?" - zawsze mnie tak nazywał, zresztą to on wymyślił mi to imię. Powiedział a właściwie napisał, że przypominam mu taką wolno rozwijającą się różę, odkrywającą świat z uporem.
- Nic nowego. Rodziców nie ma a Scuba szaleje jak szczeniak.
" Nic nowego? Może nie mam języka, ale potrafię odczytywać emocje z ludzkich twarzy, kwiatuszku. Co cię tu sprowadza?"
- Potrzebuję broni. - chłopak uniósł brew w pytającym geście. Zawsze zazdrościłam mu tej umiejętności. Kiedy ja próbowałam to zrobić, moja twarz wyrażała głębokie zdegustowanie. Przynajmniej Mitch tak mówił. - Nie mogę powiedzieć po co. Nie tutaj.
" Jak mam zdobyć dla ciebie broń, Rose? Magazyny są bardzo dobrze chronione. I to jeszcze przez moich starych kolegów z Czwórki. Nie posunę się do poderżnięcia im gardeł."
- Nie każę ci tego robić.
"A masz jakiś plan?"
- Nawet dwa. To co?
" Jeśli nas złapią, osobiście cię zamorduję, Anghilie."
***
Plan A był obrzydliwie prosty. Mitch odwraca ich uwagę, a ja wkradam się do magazynu. Później uciekam, a awoksa wraca na swoje stanowisko.
"Jak mam ich niby zagadać? Może nie zauważyła pani ale tak się składa, że mój język został w Klinice."
- A widzisz. To dlatego nigdy nic nie powiedziałeś. A przez tyle lat się zastanawiałam jak ty możesz trwać w całkowitym milczeniu. - tylko zgromił mnie wzrokiem. - Chodź, nie ma na co czekać.
Udaliśmy, że się żegnamy. Powoli odeszłam spod wejścia by zaraz wrócić drogą biegnącą poza zasięgiem kamer. Serce biło w mojej piersi jak oszalałe. Jakby próbowało się wyrwać, uciec, nie brać w tym udziału. Poczułam się jak na Igrzyskach. Obraz zwijającego się w konwulsjach ciała dziewczynki, którą chwilę wcześniej dźgnęłam w tchawicę mizerykordią, nie chciał zniknąć sprzed moich oczu. Wtedy ogromny mięsień też się tak trzepotał.
" Proszę... Nic ci nie zrobiłam. Ja nie chciałam tu być. Pro..."
Ta dziewczynka nie była niczemu winna, a mimo tego wylądowała na Arenie. Była zwykłym, rozpieszczonym dzieciaczkiem.
Dlaczego?
Czemu Kosogłos posunął się do czegoś tak okrutnego?
Co to dziecko jej zrobiło?
Co ja mój brat co myśmy jej zrobili, co zrobiliśmy Katniss Everdeen, że wpakowała nas do Igrzysk?
"Pierwszym trybutem uczestniczącym w Kapitolińskich Głodowych Igrzyskach będzie... Jessica Rose Anghilie! Chodź tu słonko, gratulacje!"
Ciepła ciecz spływająca po moich nadgarstkach. Ręce czerwone od krwi. Ból i słabość. Słabość powoli ogarniająca każdą moją cząstkę. Nóż leżący pod drzewem i mój plecak tuż obok ciała ostatniego trybuta.
" Zwyciężyła!"
Z mojego gardła wydobył się krzyk jakiego nigdy wcześniej z siebie nie wydałam.
Bardzo ciekawe ;)
OdpowiedzUsuńPodoba mi się twój sposób i styl pisania ;)
Całuski i życzę weny :*
Jenn :3
Ps: Zapraszam na http://may-the-odds-be-never-in-your-favour.blogspot.com :3
Dzięki i nawzajem :*
OdpowiedzUsuńOmomomomomomomomomomomom *.* Po prostu bez komentarza xD
OdpowiedzUsuńJak wszyscy, to ja też zapraszam na mojego bloga z opowiadaniami: http://bumycyfykszy.blogspot.com/
Hmmmm. Okej :D
OdpowiedzUsuńChcę żebyś wiedziała, że to w żadnym wypadku nie jest hejt.
Biorąc pod uwagę, iż Katniss, jest moją ulubioną postacią i zawsze będę jej bronić, chcę powiedzieć tylko, że "zgodziła się" na zorganizowanie Igrzysk dla dzieci Kapitolu tylko po to by zdobyć "uznanie' Coin (sprawdzałam przed chwilą specjalnie by skomentować). Dziewczyna nie była głupia i już wtedy wiedziała, że to nie Snow zabił jej siostrę. Na dodatek poparł ją Hatmitch, ponieważ zrozumiał, co zamierza (Johanna oraz Enobaria zgodziły się z czystej żądzy zemsty)
Mimo epilogu, końcowi "Kosogłosa" daleko do cukierkowego happy end'u, lecz mówi on nam, że na tym świecie jest jakaś nadzieja i dobro istnieją choć świat nigdy nie będzie sprawiedliwy i idealny.
"Po co niszczyła cały system Panemu, po co obalała Snowa? Też go nie lubiłam, ale czy ta dziewczyna naprawdę myślała, że świat zmieni się na lepsze? "
Ta dziewczyna nigdy nie pomyślała, że może do czegoś takiego dojść. Ale masz u mnie duuuży plus za ten cytat. Jest bardzo jakby to powiedzieć... naturalny. No dobra, to jest fanfiction i tu wszystko może się zdarzyć. :D A więc okej, Katniss jakimś cudem dopuściła do igrzysk. Gratuluję ci ciekawego pomysłu, bo to jest pierwszy blog o takiej tematyce na który się natknęłam.
Myślę, że główna bohaterka nie ma pojęcia jak bardzo jej uczucia podobne są do uczuć ludzi którzy zgotowali jej taki los. Przemoc rodzi przemoc. Świat Jessici, jest okrutny a ona tylko szuka zemsty. Mam wrażenie, że główna bohaterka nie ma pojęcia co działo się w dystryktach przed rewolucją, lecz to okaże się w następnych rozdziałach. Co do stylu nie mam się do czego przyczepić, piszesz poprawnie, co jest świetne, ponieważ wielu (zaliczam się do nich :d) trafiają się literówki, których u ciebie nie ma.
Kończąc;
-Wybacz mi tak dłuuuugi komentarz. :)
-Pisz dalej :D
-Życzę weny!
-http://opowiadania-zapomnianych.blogspot.com
Dzięki!
UsuńNie ma pojęcia, bo całe życie mieszkała w Kapitolu :D
Zdaję sobie sprawę z tego, że Katniss zrobiła to w takim, a nie innym celu, i to właśnie zadecydowało o powstaniu bloga :D